← Nasz Kościół – Jesień 2019

ŚWIĘCI ZNANI I NIEZNANI


Bernadetta Soubirous

Święta ubogich i zwykłych ludzi

Agnieszka Kania

6 stycznia 2019 roku w Lourdes rozpoczął się Rok św. Bernadetty. Obchody związane są ze 175. rocznicą urodzin i 140. rocznicą jej śmierci. To właśnie czternastoletniej Bernadetcie Soubirous objawiła się w 1858 r. Matka Boża.

RODZINA BERNADETTY

Bernadetta była najstarszą córką z dziewięciorga dzieci ubogiego młynarza Franciszka Soubirous i Luizy Casterot. Od dzieciństwa często chorowała. Mając 11 lat przeżyła epidemię cholery. Konsekwencją tej choroby były kolejne – astma i gruźlica. Postrzegano ją jako osobę naiwną i prostoduszną, ale pomimo surowych przesłuchań, zarówno przez oficjeli Kościoła katolickiego, jak i rządu francuskiego, konsekwentnie obstawała przy swojej historii związanej z objawieniami Matki Bożej. Rodzina dziewczyny była bardzo biedna. Sześć osób – rodzice i czworo dzieci mieszkało w dawnej celi więziennej. Ojciec nie pracował. Zdarzało się, że młodszy brat Bernadetty – Jean -Marie z głodu zjadał wosk z kościelnych świec. Bernadetta była ładną dziewczyną, jednak po przebytej chorobie nie rosła. Miała tylko 140 cm wzrostu. Nie umiała czytać ani pisać, mówiła tylko miejscowym dialektem. Nauka sprawiała jej trudność. W wieku 14 lat chodziła do szkoły razem z siedmiolatkami, aby lepiej poznać katechizm. Był to warunek dopuszczenia do I Komunii św.

SPOTKANIA Z BIAŁĄ PANIĄ

11 lutego 1858 roku Bernadetta z siostrą i koleżanką poszła zbierać gałęzie na opał. Przy grocie Massabielskiej zobaczyła unoszącą się nad krzakiem śliczną dziewczynę w białej sukni, która w prawej dłoni trzymała różaniec. Bernadetta, naśladując ją, uczyniła znak krzyża i zaczęła odmawiać różaniec. Biała Pani włączała się w modlitwę tylko na „Chwała Ojcu…”, Potem znikła. Wieczorem niemal całe miasteczko wiedziało o dziwnym zjawisku. Matka, nie wierząc Bernadetcie, orzekła, że pewnie był to diabeł. Na kolejnych spotkaniach z Białą Panią towarzyszyły Bernadetcie setki, a potem tysiące mieszkańców Lourdes. Podpowiadali jej, o co ma pytać „zjawę”. Bernadetta nawiązała z nią dialog. 18 lutego Biała Pani wypowiedziała znamienne słowa: „Nie obiecuję ci szczęścia na tym świecie, ale w przyszłym”. Trzy dni później wezwała: „Módlcie się za grzeszników”, a po kolejnych trzech dniach: „Pokutujcie! Pokutujcie! Pokutujcie!”. Prosiła też, by księża wybudowali przy grocie kaplicę, i aby przychodzono tam w procesji. Miejscowy proboszcz domagał się jednak cudu, chciał też poznać imię Białej Pani. Odpowiedź padła 25 marca: „Jestem Niepokalanym Poczęciem”. Biała Pani wskazała Bernadetcie miejsce, z którego wytrysnęło źródło. Wkrótce wydarzył się pierwszy cud: mieszkanka Lourdes umoczyła sparaliżowaną rękę w wodzie wypływającej ze źródła i została uleczona. Osiemnaście spotkań Bernadetty z Białą Panią zakończyło się 16 lipca. Już dwanaście dni później miejscowy biskup powołał komisję, która miała zbadać sprawę rzekomych objawień Matki Bożej. 18 stycznia 1862 r. w imieniu Kościoła orzekł o ich autentyczności.

W KLASZTORNEJ CELI

Trzy lata później Bernadetta rozpoczęła nowicjat u sióstr posługujących chorym. W 1866 r. na zawsze opuściła Lourdes – przeniosła się do domu zgromadzenia w Nevers. – Moja misja w Lourdes jest skończona – oświadczyła. Rok później złożyła śluby zakonne. Została pomocnicą pielęgniarki w klasztornej infirmerii. Z pokorą znosiła upokorzenia ze strony innych sióstr, którym nie mieściło się w głowie, że Matka Boża mogła ukazać się prostej dziewczynie. Zdrowie Bernadetty stale się pogarszało. Ostatnie pół roku spędziła w łóżku, które nazywała „białą kaplicą”. Umarła 16 kwietnia 1879 r. Miała zaledwie 35 lat.

PROCES KANONIZACYJNY

W czasie procesu kanonizacyjnego w 1919 roku stwierdzono, że ciało Bernadetty, mimo upływu czasu, pozostało nienaruszone. W 1925 papież Pius XI, w obecności ostatniego z jej braci, ogłosił Bernadettę-Marię błogosławioną, a w roku 1933 tenże papież zaliczył ją uroczyście w poczet świętych. Przytacza się jeden fakt na rzecz jej świętości – po ekshumacji okazało się, że jej ciało nie uległo rozkładowi. W 1925 roku okazało się jednak, że twarz i dłonie (jedyne obecnie widoczne części ciała) uległy częściowemu rozkładowi i sczernieniu. Wtedy to wykonano woskową maskę twarzy na podstawie zachowanych zdjęć, oraz odlew ręki, które są eksponowane zwiedzającym. Dokładniejsze badania wykazały, że świadcząca o rozkładzie pleśń wyrosła jedynie powierzchniowo na zanieczyszczonej poprzednią ekshumacją skórze. Wciąż nienaruszone rozkładem ciało zostało przeniesione do relikwiarza w kaplicy kościoła klasztoru w Nevers, gdzie jest dostępne dla zwiedzających.

ROK ŚW. BERNADETTY

Przez cały rok 2019 odbywają się specjalne wydarzenia, organizowane zarówno przez sanktuarium Matki Bożej, jak też przez merostwo Lourdes. Rektor sanktuarium ks. Andre Cabes podkreśla, że pomimo upływu czasu św. Bernadetta nadal porusza serca ludzi, gdyż jest podobna do wszystkich, którzy tam przybywają.

Od czasu objawień w Lourdes doszło do 70 uznanych przez Kościół cudownych uzdrowień, jednak sama Bernadetta nie została uzdrowiona – zmarła z powodu gruźlicy w wieku zaledwie 35 lat w Nevers, gdzie – jak mówiła – chciała się „ukryć”, aby uciec przed zbyt dużym zainteresowaniem ze strony ludzi. Co roku na sezon pielgrzymkowy wybierany jest konkretny temat. W roku 2019 wybrano temat: „Błogosławieni ubodzy”. Mathias Terrier, dyrektor służb informacyjnych sanktuarium tłumaczy, że „Bernadetta doświadczyła ubóstwa materialnego i ubóstwa [chorego] ciała, któż więc lepiej niż ona może prowadzić ludzi z całym ich ubóstwem intelektualnym, psychicznym czy społecznym, w jakie zdarza im się popaść?” Jego zdaniem dowodem na to, że Bernadetta jest „niezwykle przystępną” to zainteresowanie, jakim się cieszy nie tylko wśród ludzi wierzących, ale również w świecie kultury i rozrywki. Od 1 lipca w Lourdes jest wystawiany musical „Bernadetta z Lourdes”, zaś w maju odbyła się premiera filmu dokumentalnego „Współczesne Bernadetty” o przybywających do sanktuarium ludziach. Przez cały Rok św. Bernadetty jej relikwie są noszone w procesjach do Groty Objawień po zakończeniu międzynarodowych Mszy św. w środy i soboty – za wyjątkiem okresów, kiedy relikwiarz pielgrzymuje po Europie – Normandia we Francji, Włochy i Hiszpania.

16 KWIETNIA OBCHODZIMY WSPOMNIENIE LITURGICZNE ŚW. BERNADETTY SOUBIROUS.

MODLITWA – TESTAMENT ŚW. BERNADETTY


Za biedę, w jakiej żyli mama i tatuś, za to, że się nam nic nie udawało,
za upadek młyna, za to, że musiałam pilnować dzieci, stróżować przy owcach,
za ciągłe zmęczenie... dziękuję Ci Jezu.
Dziękuję Ci mój Boże, za prokuratora i za komisarza, za żandarmów; za twarde
słowa ks. Peyramale...
Za dni, w które przychodziłaś Maryjo, i za te, w które nie przyszłaś - nie będę Ci się
umiała odwdzięczyć, jak tylko w raju. Ale i za otrzymany policzek, za drwiny, za
obelgi, za tych, co mnie mieli za pomyloną, za tych, co mnie posądzali o oszustwo, za
tych co mnie posądzali o robienie interesu... dziękuję Ci Matko.
Za ortografię, której nigdy nie umiałam, za to, że pamięci nigdy nie miałam,
za moją ignorancję i za moją głupotę dziękuję Ci.
Dziękuję Ci, ponieważ gdyby było na ziemi dziecko o większej ignorancji i większej
głupocie, byłabyś je wybrała...
Za to, że moja mama umarła daleko, za ból, który odczułam, kiedy mój ojciec,
zamiast uścisnąć swoją małą Bernadetę, nazwał mnie siostro Mario Bernadetto..
dziękuję Ci Jezu.
Dziękuję Ci za to serce, które mi dałeś, tak delikatne i wrażliwe, a które przepełniłeś
goryczą...
Za to, że matka Józefa obwieściła, że się nie nadaję do niczego, dziękuję... za
sarkazmy matki mistrzyni, jej głos twardy, jej niesprawiedliwości, jej ironię, i za chleb
upokorzenia... dziękuję.
Za to, że byłam taką, że Maria Teresa mogła o mnie powiedzieć: 'Nigdy jej dość nie
ustępujcie...
Dziękuję za to, że byłam tą uprzywilejowaną w wytykaniu mi wad, tak, że siostry
mówiły: Jak to dobrze że nie jestem Bernadetą.
Dziękuję za to, że byłam Bernadetą, której grożono więzieniem, ponieważ widziałam
Ciebie, Matko... tą Bernadetą, tak nędzną i marną, że widzą ją mówili sobie: "To ta
ma być?". Bernadetą, którą ludzie oglądali jak rzadkie zwierzę.
Za to ciało, które mi dałeś, godne politowania, gnijące... za tę chorobę, piekącą jak
ogień i dym, za moje spróchniałe kości, za pocenie się i gorączkę, za tępe i ostre bóle...
dziękuję Ci mój Boże.
I za tę duszę, którą mi dałeś, za pustynię wewnętrznej oschłości, za Twoje noce
i Twoje błyskawice, za Twoje milczenie i Twe pioruny, za wszystko...
Za Ciebie - i gdy byłeś obecny, i gdy Cię brakło... dziękuję Ci Jezu. 

← Nasz Kościół – Jesień 2019

ŚWIĘCI ZNANI I NIEZNANI