Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł! Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
ADWENT Niedziela, 08 Grudzień 2019 - 342 dzień w roku - godz.16:29:17 Tydzień: 49
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018 2019  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1995  Kwartał:  1 2 3 4  
II kwartał 1995
Nasz Kościół nr 53 z dnia 09.04.1995

Wielkanoc w Żółkwi.

Przygotowania do Świąt Wielkanocnych zaczynały się na długo przedtem. A więc - wielkie sprzątanie, od strychu po piwnice, potem pranie.
W domu Babci, gdzie mieszkaliśmy, nie było wody. Nosiło się ją od sąsiada. Potem szorowało się garnki piaskiem i wyparzało, aby na Wielki Tydzień nie zostało w nich nawet wspomnienie tłuszczu. Oczywiście obowiązywał post, nie tylko w Wielki Piątek. Babcia w tym czasie ograniczała jeszcze napoje. Nie używała ani herbaty, ani kawy. Pragnienie gasiła wyłącznie wodą. Mówiło się, że Babcia pości i "suszy".
Mazurki i baby wielkanocne z białymi, lukrowanymi czapami piekło się w piątek. Tego dnia dzieci przygotowywały pisanki. Malowało się je piórem, umaczanym w wosku pszczelim i gotowało w wodzie z barwnikami. Po pewnym czasie się je wyjmowało, ponownie rysowało wzór woskiem i znów wrzucało do coraz ciemniejszej farby. Na koniec zostawiano czarną. Kiedy jajo przyjęło żądany kolor - wyjmowało się je, wycierało z wosku i pociągało cieniutką warstewką smalcu, aby pięknie błyszczało. Niestety, nie nadawało się już do jedzenia. Służyło wyłącznie do dekoracji. Potem urządzaliśmy wyprawę po barwinek. Na długo przed świętami sialiśmy owies w porcelanowej misce, w której potem umieszczaliśmy baranka.
Stół wielkanocny ustrojony, pełen bab, mazurków i półmisków z wędzonymi w kominie szynkami, kiełbasami i pasztetami u Babci był już gotowy w sobotę. O umówionej godzinie przychodził ksiądz i święcił wszystko, co się na nim znajdowało. Do śniadania zasiadaliśmy po rezurekcji i jakoś schodziło nam do południa.
W południe młodsze towarzystwo wybierało się na spacer, starsi szli na lampkę wina. Ja z Mamą i Tatą szłam do pana Olejarczyka, który miał dom w połowie usytuowany w skale. Bardzo lubiłam na nią wchodzić, bo od razu znajdowałam się na dachu. Pan Olejarczyk miał sad, pszczoły i sycił smakowite miody, którymi chętnie częstował przyjaciół. Kiedy indziej wędrowaliśmy na Haraj. Było to pasmo wzgórz, porośniętych cienistym lasem, pełnym niebieskich przylaszczek, a u leśnych źródeł - złocistych kaczeńców.
Wtedy Babcia pokazywała mi włazy do podziemi, ciągnących się z Żółkwi aż do Przemyśla. W dawnych czasach stanowiły one drogę ucieczki przed Tatarami. W czasie okupacji Niemcy zasypywali odkryte przejścia, aby nie mogli się tam chronić Żydzi.
Wracaliśmy późnym popołudniem z bukietem kwiatów, upojeni wiosennym powietrzem i radością, choć wtedy na świecie nie było ani bezpiecznie, ani radośnie.

Maria

Nasz Kościół nr 54 z dnia 23.04.1995

Święty Wojciech

Żył około roku Pańskiego 950. Tak podają zapisy znalezione w klasztorze św. Cecylii w Rzymie. Pochodził z czeskiego rodu książęcego Sławnikowiczów. Rodzice ofiarowali go już jako dziecko na służbę Bogu, starannie dbając o jego wykształcenie. Przez 9 lat przebywał na dworze arcybiskupa magdeburskiego. Po śmierci arcybiskupa wrócił do Pragi i przyjął święcenia kapłańskie. Po paru latach został biskupem Pragi.
Zapisy kronikarskie podają: " Wiódł żywot świętobliwy, bogactwy gardził... To jedno jego pragnienie i staranie było, aby o Chrystusie myśląc, niczego innego nie szukał". W roku 989 udał się do Rzymu, gdzie wstąpił do klasztoru Benedyktynów. Jednak na polecenie papieża musiał wrócić do swojej diecezji. Czasy były bardzo niespokojne i trudne. Panujący w Czechach książę Bolesław II rozkazał zamordować czterech braci Wojciecha. Wojciech znów wyjeżdża do Wiecznego Miasta . Tu otrzymuje zgodę na podjęcie misji wśród pogan w Prusach.
23 kwietnia 997 roku zostaje zaatakowany przez pogan i zamordowany. Bolesław Chrobry wykupił ciało męczennika i umieścił je w bazylice gnieźnieńskiej. Śmierć św. Wojciecha wstrząsnęła cesarstwem. Cesarz Otton III podjął starania o jego kanonizację. W roku 999 papież Sylwester wpisał go do katalogu świętych. Niedługo potem , dzięki poparciu Ottona III, który w roku 1000 przybył do grobu świętego, zostało założone w Gnieźnie pierwsze arcybiskupstwo na ziemiach polskich. Wtedy to Kościół w Polsce uniezależnił się od hierarchii niemieckiej, wzrosło też znaczenie państwa polskiego w ówczesnej Europie. Biskup męczennik przyczynił się do chrystianizacji ziem słowiańskich. Stał się patronem kraju nad Wisłą.
Kult św. Wojciecha szerzy się w Polsce, Czechach, na Węgrzech, w Italii, w Niemczech. Według średniowiecznej tradycji - najstarsza polska pieśń religijna - Bogurodzica, nieznanego autora (XIII w.), przypisywana jest św. Wojciechowi i stąd nazywana jest także "Pieśnią Wojciechową".

(um)

Powrót do strony głównej