Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł! Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
ADWENT Niedziela, 08 Grudzień 2019 - 342 dzień w roku - godz.17:42:53 Tydzień: 49
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018 2019  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1999  Miesiąc:  1 2 3 4 6 7 11 12  
Kwiecień 1999
Nasz Kościół nr 144 - z dnia 25.04.1999

O lwowskiej Galerii Obrazów i Poczcie Głównej

W poprzedniej gazetce pisałam o wielce zasłużonej Bibliotece Ossolińskiej we Lwowie usytuowanej u stóp Cytadeli przy ulicy Ossolińskich. Po drugiej stronie ulicy naprzeciw "Ossolineum" w budynku należącym niegdyś do profesora lwowskiego Uniwersytetu Władysława Łozińskiego, uczonego, a przede wszystkim kolekcjonera, mieści się galeria obrazów. Tę Lwowską Galerię Obrazów zwiedzałam już kilka razy podczas moich pobytów w rodzinnym mieście; aż w głowie się kręci od natłoku wspaniałych płócien: Siemiradzkiego, Grottgera, Matejki, Fałata, Rozwadowskiego, Malczewskiego, Leopolskiego. Zgromadzono tam zbiory Orzechowicza, mistrzów weneckich i flamandzkich. Na całość galerii składają się dziś zbiory z muzeum Lubomirskich, Dzieduszyckich, muzeum miejskiego, przemysłowego, Przybysławskiego, Toepfera i dr Łukasiewicza.

Nie tylko w głowie, ale i łza się w oku kręci od tego piękna na zawsze dla nas straconego. Trudno wszystkich mistrzów wymienić; Veronese, Breughel, Tycjan. Ricci, Caravaggio, Reni, Bacciareli, Brandt, Giordano, J. Breughel, Gierymski, Rubens i wielu innych.

Galeria liczy 35 tysięcy eksponatów, w liczbie których są rzeźby; m.in. nagrobki dzieci Ponińskich dłuta Thorwaldsena, twórcy pomnika księcia Poniatowskiego w Warszawie. Zaprojektował on również nagrobek Józefy Dunin Borkowskiej w kościele Dominikanów, w którym przystępowałam do I Komunii Świętej.

Lwów - Gmach poczty głównej przy ulicy Słowackiego

Lwów - Gmach poczty głównej
przy ulicy Słowackiego

Jeżeli przejdziemy parę kroków jeszcze ul. Ossolińskich, a po przekroczeniu ul. Kopernika , to staniemy przed potężnym gmachem Poczty Głównej. Często, jako dziecko, przechodziłam koło poczty w towarzystwie starszych by pobawić się w parku Kościuszki zwanym potocznie ogrodem Jezuickim. Później chodząc do szkoły powszechnej, już samodzielnie odprowadzałam szkolną koleżankę mieszkającą naprzeciw poczty, której rodzice mieli w tejże kamienicy - cukiernię. Drogi nasze się rozeszły po moim przejściu do innej szkoły, ale któregoś dnia w jednym z reportaży w telewizji, usłyszałam i ujrzałam na ekranie dawną koleżankę Cesię Bachman. Nie poznałabym jej po tylu latach, gdyby nie wymieniono jej nazwiska i cukiernię jej rodziców przy ul. Słowackiego.

W reportażu chodziło o ustalenie szczegółów aresztowania, miejsca śmierci popularnego przed wojną aktora i piosenkarza Eugeniusza Bodo.

Jak wiadomo, wielu ludzi i ze świata kultury schroniło się w 1939 r we Lwowie i Wilnie uciekając przed Niemcami. Nie wszyscy dzięki temu zachowali życie; jednym z nich był właśnie Eugeniusz. Bodo, który zginął z rąk wschodniego okupanta. Różne są wersje co do "miejsca i daty jego śmierci. Koleżanka moja z dawnych lat, Cesia, opowiadała, że E. Bodo był częstym gościem w cukierni jej rodziców w latach 1939-41 oczywiście przed wybuchem wojny niemiecko-rosyjskiej; nie zapamiętałam kiedy był tam po raz ostatni.

O Poczcie Głównej wspomina i historia o czasie walk o Lwów w listopadzie 1918 r. Poeta, dziennikarz i obrońca Lwowa, sześciokrotnie ranny pod Zadwórzem, cudem wyniesiony z pola walki - Artur Schroeder w swojej książce pt. "Orlęta" w opowiadaniu "Niestygnąca barykada" pisze: "zrujnowana, paląca się poczta ziała ogniem karabinowym. Wokół niej leżały gęsto trupy ludzkie. W pewnym miejscu w rozwalonej bramie klęczał na ziemi młodziutki, kilkunastoletni, chłopiec i ustawicznie strzelał. Ktoś podawał mu w tyle świeżo nabijane karabiny. Za każdym strzałem słychać było jęk pod naszą kamienicą. Strzelał niezmiernie celnie".

Jak wspomina dalej autor opowiadania, napisanego zgodnie z opisem naocznych świadków, że w chwili śmierci strzelającego chłopca, natychmiast ten podający z tyłu karabin, odsuwał ciało zabitego i zajmował jego miejsce. I tak było " po kolei". Żyjący zajmowali miejsca zabitych.

Znany pisarz Jan Parandowski pisał: "Wiemy już dziś, że Lwów obroniły dzieci. Ci małoletni bohaterowie, którzy sobie sami, bez niczyjej pomocy, wznieśli trwalszy od spiżu pomnik w sercach całej Polski".

Mieliśmy w 1939r. podobną obronę Poczty Gdańskiej, Grodna, potem w 1944 r. Powstanie Warszawskie; przykład szedł od Miasta zawsze wiernego - Lwowa.

Ciekawi mnie jak dzisiejsi bohaterowie " bójek na stadionach, ulicach, pociągach, autobusach, zachowaliby się w podobnych sytuacjach jak młodzież Lwowa, Gdańska, Grodna i Warszawy.

R.J.

Powrót do strony głównej