Not seeing a Scroll to Top Button? Go to our FAQ page for more info. NASZ KOŚCIÓŁ -
Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł! Do you want to support owner of this site? Click here and donate to his account some amount, he will be able to use it to pay for any of our services, including removing this ad.
Parfia Rzymskokatolicka w Pustkowie Osiedlu
OKRES ZWYKŁY Piątek, 20 Wrzesień 2019 - 263 dzień w roku - godz.01:00:32 Tydzień: 38
1994 1995 1996 1997 1998 1999 2000 2001 2002 2003 2009 2010 2011 2012 2013 2014 2016 2017 2018 2019  
NASZ KOŚCIÓŁ - ROK 1997  Miesiąc:  1 2 3 4 5 6 7 9 10 11 12   
Wrzesień 1997
Nasz Kościół nr 109 - dodatek młodzieżowy "Świtanie" z dnia 07.09.1997

WIELKIE ZJEDNOCZENIE

W tym roku na wakacjach miałam szczęście być uczestniczką odbywających się w Paryżu XII Światowych Dniach Młodzieży (JMJ' 97). Było super. Do dziś "żyję" tym spotkaniem. No, ale zacznę od początku
Z Polski wyjechaliśmy 13.08. i jak sama data wskazuje musiało zacząć się pechowo. Po przekroczeniu granicy niemieckiej zepsuł nam się autokar. Na szczęście nasi kierowcy w pół godziny poradzili sobie z tym problemem i później już spokojnie dojechaliśmy do Metz, położonego na Północy Francji. Tam mieliśmy być podzieleni na grupy, które rozwożono po różnych parafiach.
W Metz powitano nas koncertem. Zresztą przez cały pobyt we Francji tubylcy starali się nam zapewnić dobrą zabawę (i udało się im).
Moją grupę, w której byli Polacy, Węgrzy, Słowacy i 3 Chorwatów zawieziono do parafii CHATEAU-SALINS. Po drodze podziwialiśmy piękne krajobrazy. Przez 3 dni pobytu w diecezjach mieliśmy okazję spróbować wszystkich francuskich przysmaków, z wężem na gorąco włącznie. Dużo zwiedzaliśmy, widzieliśmy wiele pięknych kościołów, wielkie gospodarstwo, mieliśmy nawet pielgrzymkę do malutkiego kościółka św. Sebastiana, gdzie mieszkały w ciszy i na odludziu 2 siostry zakonne (w dżinsowych habitach). Bardzo związałyśmy się z wesołymi i towarzyskimi Francuzami. Słowakom też nic nie brakowało - mają niesamowite poczucie humoru.
W końcu jednak minęła sielanka, pożegnaliśmy zapłakanych gospodarzy i pojechaliśmy do Paryża.
Tam mieszkaliśmy też w kwaterach, ale bardzo daleko od centrum. Tu czas mieliśmy organizować sobie sami. Rano była katecheza i Msza św., po południu zwiedzaliśmy zabytki Paryża. Wieczorem organizowane były w różnych częściach miasta czuwania i koncerty.
Były dwa spotkania na Polu Marsowym. Pierwsze 18.08 w poniedziałek. Była to "kolorowa msza", poświęcona św. Teresie. W czwartek w tym miejscu powitaliśmy Papieża, który wzywał młodzież do solidarności w imię pomocy i poświęcenia dla bliźnich. Z wielką ufnością zwracał się do nas nazywając " nadzieją kościoła".
Najlepszy był finał pielgrzymki. W sobotę i niedzielę wszyscy uczestnicy spotkali się na placu Longchamp. Widoczne było to zjednoczenie ludzi różnych ras i języków. I nieważne było skąd i kim jesteś, bo wszyscy zgromadzeni byliśmy w JEDNO IMIĘ i dzięki temu zniknęły między nami wszelkie granice.
Trzymając się za ręce, odmawiając modlitwę "Ojcze Nasz", każdy w swoim języku, naprawdę czuliśmy się wspólnotą.
Wewnętrznie podbudowani choć już rozpływający się w paryskim słońcu opuściliśmy po południu w niedzielę Longchamp, a wieczorem wpakowaliśmy się do autokaru i pojechaliśmy do Polski.
To już koniec mojej relacji. Podsumowując stwierdzam, że takie spotkania są bardzo potrzebne całemu światu i czekam z utęsknieniem na następne WIELKIE ZJEDNOCZENIE w 2000 roku w Rzymie.
AU REVOIR !!!

Prosiaczek

Nasz Kościół nr 110 - dodatek młodzieżowy "Świtanie" z dnia 21.09.1997

V FORUM NIEPEŁNOSPRAWNYCH RUCHOWO LIMANOWA 97'

Pewnej pięknej soboty (a dokładniej 6 IX) odbyło się w Limanowej niezwykłe spotkanie. Wspólnotę modlitwy, zabawy i radości tworzyliśmy wraz z ludźmi niepełnosprawnymi i to było właśnie wyjątkowe i piękne.
Dzień, który mieliśmy razem spędzić rozpoczęliśmy od pielgrzymki do Mordarki, gdzie znajduje się kaplica objawień Matki Bożej Limanowskiej, aby zawierzyć się Jej opiece. Następnie po 3-godzinnej wędrówce odbyła się uroczysta Msza Św. w Limanowskiej Bazylice. Pół godziny po spotkaniu z PANEM rozpoczęły się koncerty (bajer !), całość zaś zakończył pokaz sztucznych ogni (piękne).
Tak po krótce wyglądał plan tego niezwykłego dnia. A teraz o tym jak było (oczywiście wszystkiego nie napiszę bo by mi stron zabrakło). Pierwsze co mi przychodzi do głowy to OGROMNA RADOŚĆ z tego spotkania, BYCIA RAZEM. Ludzie niepełnosprawni są po prostu prze... To, że są , cieszą się, bawią się razem z nami to było coś wspaniałego. Dotarło wtedy do mnie, że wcale nie są inni od nas i stać ich na bardzo wiele. Potrafią przezwyciężyć swoje bolesne doświadczenia i otworzyć się na drugiego człowieka. Było to moje drugie spotkanie z osobami niepełnosprawnymi (pierwsze miało miejsce na oazie w Młynnem - było oczywiście super) lecz dostarczyło mi równie wiele niezapomnianych wrażeń ( i myślę , że wszystkim, którzy tam byli). Z każdego z nich wynoszę myśl, że to WIELCY LUDZIE i że naszym zadaniem jest OTWORZYĆ NA NICH.
Dlatego zachęcam Was spróbujcie i Wy ( może to będzie oaza, forum lub też zwykła codzienność) wyjść do nich - to naprawdę coś wspaniałego.
Wracając do forum, piękna jest świadomość, że łączył (i łączy) nas Ten Jeden, JEDYNY Najwspanialszy - PAN, KTÓRY JEST zawsze z każdym z nas i DAJE tę OGROMNĄ RADOŚĆ I MOC do przezwyciężania tego co trudne i nieraz bolesne, a także do zauważenia wokół siebie INNYCH LUDZI i PODANIA im PRZYJAZNEJ RĘKI.

Zielony zajączek

Nasz Kościół nr 110 - z dnia 21.09.1997

Z niebios nad Lwowem

		"Po to, by zwątpieniu nie dać się opętać, 
		Po to, by o nic nie dbać i na nic nie zważać,
		A o Lwowie - pamiętać, pamiętać, pamiętać,
		I to jedno - powtarzać, powtarzać, powtarzać.."

( z wiersza piewcy Lwowa, Mariana Hemara pt "Listopad")

Lwów - kościół OO Bernardynów

Lwów - kościół OO Bernardynów
Zobacz też

17 września minęła 58 rocznica napaści Związku Radzieckiego na Polskę. Czym się skończyło - wszyscy wiemy - podziałem Polski między Niemcami a Związkiem Radzieckim.
Wybuch wojny w 1941r. pomiędzy "wczorajszymi " sojusznikami spowodował wycofanie z terenów Polski armii radzieckiej i uwolnienie ludności spod znaku sierpa i młota, a podporządkowanie swastyce. W roku 1944 sprawa miała się odwrotnie i tereny Polski wschodniej dostały się już na stałe pod panowanie Zw. Radzieckiego.
Wydanie w 1996r. książki pt " Z niebios nad Lwowem" jako 7-go tomu z cyklu "Tamten Lwów" zbiegło się ze śmiercią autora doc.dr hab. inż arch. Witolda Szolgini ur. we Lwowie, zmarłego w Warszawie. Inicjatorowi powstania tej książki J.E ks. Abp Metropolicie Lwowskiemu prof. hab. Marianowi Jaworskiemu jako "godnemu spadkobiercy i następcy poprzednich metropolitów lwowskich" poświęcił autor to opracowanie.
Wyjeżdżając ze Lwowa w 1939r na ostatnie wakacje powróciłam do mego Miasta po przeszło dwuletniej rozłące z rodziną: dzieliła nas przecież granica.

Lwów - katedra ormiańska

Lwów - katedra ormiańska
Zobacz też
Nie był to Lwów przedwojenny jaki pozostawiła mi pamięć w oczach i w sercu. Obce żołdactwo na ulicach, obce nazwy ulic niejednokrotnie noszące na tablicach jeszcze przekreślone nazwy ulic poprzednich okupantów, licznie wywieszone swastyki, portrety niezwyciężonego wodza". Radość połączenia z matką i siostrą po długiej rozłące przesłaniały łzy na widok jakże odmienionego miasta.
A kościoły ? - nosiły razem z wiernymi rany i blizny po przebytej ciężkiej, bezbożnej okupacji.
Przede wszystkim nie powitał mnie błogosławiony (obecnie kanonizowany) Jan z Dukli na wysokiej kolumnie stojący przed moim parafialnym kościołem OO Bernardynów, gdzie byłam chrzczona wraz z siostrami. "Niebiański obrońca Lwowa" jak nazywali lwowianie Jana z Dukli swego patrona, tym razem nie uchronił swego Miasta przed wrześniową klęską, a potem nie wybronił także siebie samego. Jego posąg, wspaniałe dzieło lwowskiej sztuki barokowej strącili z kolumny i rozbili sowieccy barbarzyńcy już w czasie pierwszej okupacji.
We Lwowie miały swą siedzibę katolickie biskupstwa trzech obrządków: łacińskiego, ormiańskiego i greckiego. Jako uczennica szkoły powszechnej uczęszczałam wraz z całą żeńską szkołą im. A. Mickiewicza na niedzielne nabożeństwa do przepięknej starej katedry ormiańskiej mijając po drodze kościół OO. Jezuitów, katedrę łacińską, kościół OO Dominikanów. Dziś katedra ormiańska zamknięta, niszczejąca, z zewnątrz tylko popatrzeć można, a wnętrze - zachować w kruchej dziecinnej pamięci.
Jeżeli czytelników NK ciekawią losy niektórych z licznych lwowskich kościołów, cudownych obrazów i innych zabytków, spróbuję dzielić się w następnych numerach wiadomościami zaczerpniętymi z książki wym. na wstępie, by o Lwowie " powtarzać, powtarzać, powtarzać..."

R.J

Powrót do strony głównej