← Nasz Kościół – Jesień 2017

ŚWIĘCI ZNANI I MNIEJ ZNANI


Św. Ojciec Pio

Maria Uzar

To było w kwietniu 1948 roku. Młody, 28-letni ksiądz z Polski, Karol Wojtyła odwiedza słynnego już od lat Ojca Pio z Pietrelciny. Jedzie pociągiem z Rzymu do Foggii, a potem autobusem do oddalonego o 40 kilometrów San Giovanni Rotondo. Towarzyszy mu ksiądz Stanisław Starowieyski. Jan Paweł II wspominał – „Pamiętam ten dzień w 1948 roku, gdy w kwietniowy wieczór jako student Angelicum przyjechałem do San Giovanni Rotondo, żeby zobaczyć Ojca Pio, uczestniczyć w jego Mszy świętej i jeśli to możliwe, żeby się u Niego wyspowiadać”. Młodzi kapłani z Polski po raz pierwszy zobaczyli Ojca Pio na wieczornym nabożeństwie. Nocleg znaleźli naprzeciw kapucyńskiego kościoła… Mogli z okien patrzeć na plac budowy wielkiego szpitala, rozpoczętej rok wcześniej, o którym od lat marzył Ojciec Pio. Widzieli to, co się dzieje na kościelnym placu, mogli poczuć atmosferę tego miejsca. Patrzyli na setki pielgrzymów koczujących całą noc przed klasztorem. Słyszeli ich śpiewy i okrzyki, widzieli, jak wpatrują się w okno na piętrze z nadzieją, że jeszcze raz, choćby na chwilę, pojawi się w nim „ich Święty”. Trwało to do późnych godzin, póki Ojciec Pio nie ukazał się w oknie, nie pobłogosławił pielgrzymów i nie powiedział im przez megafon „Buona notte”…

Następnego dnia, wczesnym rankiem księża; Wojtyła i Starowieyski znów pojawili się w kościele, by uczestniczyć w odprawianej, przez stygmatyka, przy bocznym ołtarzu Mszy św., która — jak napisał we wspomnieniu Jan Paweł II — „trwała długo… widziało się na Jego twarzy, że On głęboko cierpi. Widziałem Jego ręce sprawujące Eucharystię, miejsca stygmatów przesłonięte czarną przepaską, to pozostało dla mnie jako niezapomniane przeżycie na zawsze”. Po ponad pół wieku schorowany, cierpiący Papież, z wysiłkiem przyklękający przy ołtarzu, z trudem utrzymujący w ręku hostię, miał jeszcze przed oczami tamtą mszę. „To pierwsze spotkanie uważam za najważniejsze i za nie w szczególny sposób dziękuję Opatrzności” — napisał w 2002 roku. Po każdej Mszy świętej Ojciec Pio spowiadał w zakrystii mężczyzn. Również ksiądz Wojtyła uklęknął przed nim, by wyznać grzechy. Jan Paweł II przywołał ten fakt w kazaniu podczas kanonizacji stygmatyka: „Ojciec Pio był szczodrym rozdawcą Bożego miłosierdzia, gotowym służyć wszystkim rozmową, kierownictwem duchowym, a w szczególności udzielać sakramentu pokuty. Pytany o stygmaty, Ojciec Pio bardzo zaskoczył księdza Wojtyłę, mówiąc: „najbardziej boli mnie ten na ramieniu, o którym nikt nie wie i który nawet nie jest opatrywany”. Karol Wojtyła poznał ten sekret już w 1948 roku. Owe wyznanie, jest przytoczone w książce Stefana Cametanellego ‘‘Papież i Zakonnik’’. Autor wyraźnie podkreśla w owej książce, że Ojciec Pio nigdy z nikim nie rozmawiał o ranie na barku, jedynie przyszłemu Papieżowi zdecydował się zdradzić sekret. Wiedział nawet, że kiedyś to Karol Wojtyła będzie tym Papieżem, który go kanonizuje. W lipcu 1962 roku, Karol Wojtyła przebywał w Rzymie, brał udział w przygotowaniach do Soboru Watykańskiego II, wówczas to dowiedział się od swojego krakowskiego przyjaciela Andrzeja Półtawskiego, że jego żona Wanda przebywa w szpitalu, z powodu wykrytego guza. Wojtyła niezwłocznie pisze list do włoskiego Zakonnika, w którym prosi o modlitwę za czterdziestoletnią kobietę z Krakowa. Po otrzymaniu listu, Ojciec Pio w ciszy wysłuchał każdego słowa, które zostało w nim zapisane, i zapewnił doręczyciela listu, że będzie się modlił za ową kobietę i dodał temu człowiekowi się nie odmawia. Chodzi tutaj oczywiście o Karola Wojtyłę. Powstaje, więc pytanie, dlaczego Karolowi Wojtyle się nie odmawia? Kim właściwie jest ten Polski Biskup? Co ciekawe, rankiem 29 listopada, pani Wanda Półtawska, jest w trakcie przygotowań do operacji owego raka. Jednak ku jej zaskoczeniu, lekarz onkolog informuje ją, że nie ma już potrzeby ingerencji chirurgicznej. Ostatnie radiografie wykonane tuż przed operacją, pokazały, że guz całkowicie zniknął.

Początkowo Wanda Półtawska nie wierzyła w to, że jej ozdrowienie jest wynikiem cudu. Wówczas Karol Wojtyła polecił jej, by udała się do San Giovanni Rotondo. W 1967 roku pani Półtawska przystaje na prośbę polskiego Biskupa i wyrusza na pielgrzymkę do tej miejscowości, na spotkanie Ojca Pio. Co ciekawe, była pod dużym wrażeniem Mszy św. celebrowanej przez tego włoskiego Zakonnika. Jednak jeszcze większego zaskoczenia doznaje po Mszy świętej, kiedy to Ojciec Pio przechodząc pośród tłumu, zatrzymuje się przed nią, bacznie się jej przygląda, kładzie rękę na jej głowie i pyta już dobrze? To zdarzenie, które zaskoczyło wszystkich obecnych i to wymowne spojrzenie, mocno odcisnęły się w pamięci Wandy Półtawskiej. To właśnie w tym momencie w pełni uwierzyła, że jej uzdrowienie było wynikiem wstawiennictwa Ojca Pio.

Dom Ulgi w Cierpieniu

Osobiste doświadczenie bólu spowodowane licznymi chorobami i nieustanny kontakt z ludzkim cierpieniem, połączone z rozmyślaniem męki Chrystusa na krzyżu, sprawiły, że Ojciec Pio podjął się wybudowania szpitala w San Giovanni Rotondo.


← Nasz Kościół – Jesień 2017

ŚWIĘCI ZNANI I MNIEJ ZNANI