o. Tomasz Kozioł OCD
Styczeń 2026 – Rozważania różańcowe
Skąd mamy wiedzieć, czego Bóg od nas oczekuje? Jakie wybory sprawią, że nasze życie będzie się Bogu podobać? Dla pobożnego Żyda znakiem pełnienia woli Bożej było przestrzeganie Prawa danego Mojżeszowi. Jednak już w czasach Nowego Testamentu św. Paweł zauważa niemożność sprostania wymogom Prawa przez poddaną grzechowi ludzką naturę. Dostrzega, że mimo najszczerszych chęci czynienia dobra, narzuca się nam zło (por. Rz 7,21). Prawo tylko informuje, co jest dobre, a co złe i co należy czynić. Nie daje wewnętrznej mocy do spełnienia tego. Ta moc, czyli łaska życia według woli Bożej, pochodzi od samego Stwórcy, na którego musimy być otwarci, by zawsze wielkodusznie odpowiadać na Jego propozycje.
Życie zgodne z wolą Bożą nie zasklepia nas w sobie. Nie sprawia, że jesteśmy tak skupieni na realizacji swojego powołania, swojej misji, że nie widzimy nic ani nikogo wokół siebie, szczególnie potrzeb i pragnień innych. Wraz z łaską powołania przychodzi szczególne obdarowanie. Sam Bóg nas umacnia do tego, by kochać innych Jego miłością, by nieść im Boży pokój i radość – owoce darów Ducha Świętego, czyli Jego świętość, bo smutny, zgorzkniały święty – to żaden święty.
Nie jest przesadą powiedzieć, że dla człowieka autentycznie wierzącego, którego rozum jest oświecony wiarą, wszystko mówi o Bogu, wskazuje na Niego i do Niego prowadzi. Czy to możliwe? Tak, bo taki człowiek szuka tylko Boga, Jemu podporządkowuje swoje życie i nie spocznie, póki Go nie znajdzie. Szuka Go po to, by też innych do Niego prowadzić.
Symeon i prorokini Anna znali Pisma, nie były im obce proroctwa zapowiadające przyjście Zbawiciela. W prawdę, w którą uwierzyliśmy, trzeba zaangażować całe swoje życie, całego siebie. Ona winna być motorem napędowym naszych decyzji, które ukierunkowują nasze życie. Bohaterowie tej opowieści zobaczyli sens i wartość swojego długiego życia, bo spotkali Zbawiciela.
Trzeba być świadomym, że w życiu osoby, która zdecydowała się iść za Jezusem, nie zawsze występują pociechy. Szczególnie osoby radykalnie otwarte na Jego działanie często już na początku swej drogi wiary są wprowadzane w kryzys i ciemność, gdzie dokonuje się oczyszczenie ich pragnień i motywacji. Wytrwale Go szukając i odczuwając niepokój z powodu utraty Umiłowanego, uzmysławiają sobie, jak bardzo Go kochają i jak im na Nim zależy.
Św. Teresa od Jezusa pisze w swojej autobiografii, że ilekroć Bóg miał jej udzielić jakiejś wielkiej łaski, wcześniej dawał jej głębokie doświadczenie pokory, niedostatku czy braku. Musiała się przekonać o tym, że nie jest ani samowystarczalna, ani sama z siebie zdolna do żadnego dobra. Łaska bowiem, którą otrzymuje, jest darem Bożego miłosierdzia. Takie doświadczenie pokory sprawia, że nie przywłaszczamy sobie Bożych darów i możemy świętować, ciesząc się razem z biesiadnikami, bo przestajemy się martwić o to, że ktoś nam coś zabierze. Nikt nam przecież nie może zabrać czegoś, co do nas nie należy.
Szczególnie ludzie świeżo nawróceni pragną już tutaj na ziemi doświadczyć w pełni rzeczywistości królestwa Bożego. Oczywiście wraz z Jezusem przyszło ono na ziemię, ale nie należy zamykać oczu na rzeczywistość grzechu i ludzkiej słabości. Dopiero gdy świadomie otworzymy się na Ducha Świętego i przyjmiemy Chrystusa, przestanie dominować nasza stara natura, która chce żyć tylko dla siebie.
Nie należy dziwić się temu, że uczniowie chcą pozostać na górze Tabor w obecności Jezusa. W Jego towarzystwie czują się bezpiecznie, a na nizinach czeka ich walka z trzema przeciwnikami: szatanem, ciałem i grzesznym światem. Jednak właśnie dlatego człowiek musi w końcu zejść z tej góry, by w walce, jaką niesie życie, obronić obraz Boga w sobie i tożsamość dziecka Bożego.
Walka duchowa to rzeczywistość, która wciąż w nas trwa. Moce szatańskie wciąż walczą z Bogiem o ludzkie dusze. Szatan został pokonany przez Stwórcę, dlatego wszelkie działa wytoczył przeciw potomstwu Nowej Ewy. Ważne jest, żebyśmy byli świadomi, że w chwili, w której najmniej się tego spodziewamy, ten wściekły lew może nas zaatakować. Przed skutkami tego ataku może nas uchronić jedynie moc łaski Bożej.
Naszym przeciwnikiem na drodze do zbawienia jest ludzkie ciało. W takim też znaczeniu używa greckiego słowa sarks
św. Paweł. Rzeczywistości zbawienia nie osiągnie się łatwo, bez walki. Człowiek winien zmagać się z pożądliwościami ciała. Wyjdzie z tej walki zwycięsko, jeżeli pozwoli się prowadzić Duchowi Świętemu i nie będzie się kierował popędami.
Świat wyszedł z ręki Boga jako dobry. Wszystko, co jest na nim, ma pomagać człowiekowi w uświęcaniu się. Jednak świat w znaczeniu kosmos oznacza również to wszystko, co sprzeciwia się woli Bożej. Nie jest łatwo odróżnić dobro od zła. Kiedy tłum krzyczał, że Jezus jest zdrajcą, winnym śmierci buntownikiem, to byli też tacy, którzy uznali to za prawdę tylko dlatego, że tak twierdziła większość. To częsty sposób myślenia. Chcąc poznać, jaka jest wola Boża, trzeba odnowić sposób myślenia przez czerpanie ze źródła, o którego istnieniu świat nawet nie myśli.
Chrystus poniósł za nas śmierć, wziął za nas krzyż na swe ramiona, zwyciężył szatana i wszelkie zło. Przez to traktuje nas bardzo poważnie i chce, byśmy też mieli udział w Jego walce i zwycięstwie. Dlatego prosi, by każdy, kto chce być Jego uczniem, wziął swój codzienny krzyż i mężnie szedł za Nim ufny w Jego pomoc i wsparcie.
Szatan myślał, że zwyciężył, widząc Jezusa konającego na krzyżu. Jednak ostatnie tchnienie Zbawiciela przypieczętowało zwycięstwo Boga, bo tym samym Syn wypowiedział swoje „tak” odwiecznej woli Ojca. Tak, Jezus definitywnie zwyciężył. A to zwycięstwo zostało umiejscowione zarówno w przeszłości, jak i w przyszłości. Niech owoce, które wysłużył nam Chrystus na krzyżu, będą źródłem naszej nadziei i niech to będzie motorem dobrego i świętego życia.
Chrześcijanin nie może bać się świata. Żyje przecież w tym świecie i sprawy światowe również go dotyczą. Powinien posługiwać się rzeczami, które z niego pochodzą nie jak niewolnik, lecz jak człowiek wolny. Jezus przyszedł do uczniów w ciele mimo drzwi zamkniętych. Wiemy też, że z Piotra uwięzionego przez Heroda opadły kajdany dlatego, że ci, którzy za niego się modlili, bardziej ufali mocy Bożej niż wszelkim ludzkim zabiegom i zabezpieczeniom.
Niebo jest nagrodą dla tych, którzy mimo cierpień i upadków wytrwali przy Panu i przy wartościach ewangelicznych. Nie jest to łatwe, dlatego że świat służy i promuje inne wartości, do których lgnie nasza natura skażona grzechem. Św. Jan od Krzyża mówi o tym, co nas może ochronić przed podstępem szatana, świata i naszego ciała. Są to: biała tunika wiary, zielona tunika nadziei i czerwona tunika miłości. To cnoty, których źródłem jest Bóg.
Po zesłaniu Ducha Świętego wszystko się zmieniło. Uczniowie, wcześniej zalęknieni, chroniący się z obawy przed prześladowaniami, teraz dają odważne świadectwo o zmartwychwstałym Jezusie Chrystusie, niejednokrotnie przelewając krew. Skąd mieli tyle siły? Zważmy, że trwali na modlitwie. Jak się modlili? Zapewne słowami psalmów. Słowem Bożym Jezus zwalczył pokusy szatana na pustyni. Słowo Boże ma moc, która może skruszyć najpotężniejsze wrogie nam siły.
Niejednokrotnie przekonaliśmy się o tym, że w starciu z mocami ciemności, naszymi słabościami i pokusami jesteśmy bezradni. Nie dziwmy się naszej słabości i bezsilności. Będąc tego świadomymi, nie liczmy na siebie, ale na Tę, która zdeptała głowę węża. Mamy prawo oczekiwać od Niej szczególnej pomocy w naszych codziennych zmaganiach o wierność Chrystusowi.
Ryciny Tajemnic Różańca Świętego zaczerpnięte z Missale Romanum (Ratyzbona 1923).





















































Najświętsza Maryja Panna z Kalwarii Pacławskiej” width=”196″ height=”300″ />




















































