Z JEZUSEM PRZEZ ŻYCIE

Wywiad z Siostrą DOROTĄ MICHNĄ przeprowadziła Agnieszka Kania

Zanim zostałaś Siostrą zakonną, jak toczyło się Twoje życie?

Byłam zwykłą dziewczyną. Miałam w domu dużo obowiązków – wynika to z tego, że jestem najstarsza z rodzeństwa i zawsze starałam się pomagać moim rodzicom. W szkole nauka szła mi bardzo dobrze, ale dokładałam też wiele starań, by uzyskiwać dobre oceny. Dużo radości i satysfakcji dawały mi spotkania i różne działania z rówieśnikami – w szkole w grupie teatralnej, w parafii w grupie apostolskiej i muzycznej… Lubiłam chodzić na rajdy turystyczne, organizowaliśmy też ogniska, spotkania, zabawy, wyjazdy.

Czym dla Ciebie, Siostro, jest powołanie?

Realizacja powołania jest dla mnie konsekwencją podjętej decyzji. Przed wstąpieniem do zgromadzenia dużo rozważałam na temat powołania, na temat tego, do czego Pan Bóg mnie wzywa. Natomiast potem to były przede wszystkim starania, by powierzone mi kolejne zadania realizować najlepiej jak potrafię. Wiem i czuję, że Jezus nieustannie mi towarzyszy, prowadzi mnie, pomaga, jest ze mną… Ja niczego więcej nie szukam. To mi wystarcza. Jestem szczęśliwa.

Czy w dzisiejszych czasach, kiedy technika rozwija się w zawrotnym tempie, życie zakonne nie jest jakimś reliktem przeszłości?

Przez tyle wieków żadne zdobycze techniki nie wyeliminowały życia zakonnego z dziejów chrześcijaństwa, to i teraz nie muszą stanowić zagrożenia. W dzisiejszych czasach wykorzystujemy je do ewangelizowania, katechizowania, pracy duszpasterskiej, pomocy innym, zdobywania wykształcenia, przygotowania do pracy misyjnej. „Miłującym Boga wszystko sprzyja ku dobremu” (por. Rz 8,28).

Co Siostry Misjonarki Chrystusa Króla… mogą dzisiaj zaproponować dziewczętom, które na Boże wołanie odpowiedziały – tak?

To, co proponował sam Chrystus swoim uczniom, kiedy wzywał ich, by poszli za Nim…

To niesamowite, że młoda dziewczyna mająca przed sobą tak szerokie perspektywy życiowe wybiera drogę życia zakonnego z czystością, ubóstwem i posłuszeństwem. Co o tym sądzisz, Siostro, z perspektywy swojego wieloletniego ju ż życia z Jezusem czy raczej „za Jezusem” odwołując się do Jego słowa: „Pójdź ZA MNĄ?” (por. Mk1,17)

Nie patrzę na to w kategoriach rezygnacji z szerokich perspektyw życiowych. Na pewno to kwestia głębokiej wiary, zawierzenia Bogu, powierzenia się Jemu, zaufania Jezusowi. Wtedy na życie patrzy się z innej perspektywy, co innego staje się wartością, celem, sukcesem, spełnieniem, realizacją. Zresztą Pan Bóg ma dla każdego jego własną drogę. Idąc do zakonu, byłam przekonana, gotowa, że będę całe życie pracować w ogrodzie, w kuchni czy pracowni krawieckiej. Przyszło mi natomiast zajmować się wieloma innymi sprawami, w kilku różnych krajach, poznawać wielu ciekawych wspaniałych ludzi, uczyć się zupełnie nowych rzeczy i realizować takie zadania, jakich nigdy wcześniej nawet sobie nie wyobrażałam. Nie jestem pewna, czy takie „perspektywy życiowe” miałabym, gdybym nie wybrała właśnie drogi życia zakonnego 🙂

Nieraz czyta się, słyszy, że życie zakonne jak niepowtarzalną i wyjątkową przygodą z Jezusem. Czy Ty też, Siostro, masz takie odczucia?

Przede wszystkim, jak już wcześniej zaznaczyłam, to właśnie przeżywanie z Jezusem mojej codzienności, rzeczywistości daje mi poczucie spełnienia, nadaje sens każdemu zadaniu i w ogóle: życiu. To dla mnie jest przygoda. „Przygoda” – niekoniecznie w kategoriach przyjemności, atrakcyjności, „fajności”, ale na pewno w znaczeniu zaskoczenia, niespodzianki, ciekawego doświadczenia, duchowego ubogacenia.

Każde zgromadzenie zakonne ma swój charakterystyczny strój – habit oraz inne znaki, które wyróżniają je spośród innych… Jak jest w Twoim zgromadzeniu?

Nosimy długi, szary habit z paskiem, welon oraz krzyż profesyjny.

Czym na co dzień zajmują się Siostry Misjonarki Chrystusa Króla dla Polonii?

W zależności od powierzonego zadania, obowiązku, każda siostra pracuje, ale ma też swoje obowiązki we wspólnocie na danej placówce, np. dyżury w sprzątaniu, gotowaniu, robieniu zakupów. W ciągu dnia mamy wyznaczony czas na modlitwę wspólnotową i indywidualną. Codziennie uczestniczymy we Mszy Świętej. W ciągu roku każda siostra odprawia rekolekcje, każdego miesiąca mamy dzień skupienia. Wszystkie nasze prace, modlitwy ofiarujemy Panu Bogu przede wszystkim za naszych rodaków za granicą, taki jest charyzmat naszego zgromadzenia.

Czy powołanie z czasem się umacnia, zmienia się, przechodzi jakieś etapy?

Powołanie, podobnie jak sama wiara, jako łaska od Pana Boga, nie zmienia się, jest stała. Może się zmienić nasze podejście do tego daru. Dużo zależy od współpracy człowieka z Bogiem. Tak więc zmienia się pewnie nasze rozumienie, doświadczenie. Jest to jakiś proces dojrzewania. Powołanie przechodzi wraz z człowiekiem różne etapy, może się umocnić, może osłabnąć. Bóg swego daru nie cofa. Człowiek jednak zawsze może z tym darem zrobić co chce, Pan Bóg do końca daje człowiekowi wolność.

Czym Siostro zajmujesz się obecnie?

Przez siedem ostatnich lat prowadziłam Szkołę Polską w Brukseli. Od września 2019 r. pracuję jako katechetka w Zespole Szkół w Pyrzycach. Uczę w klasach przygotowujących do zawodu, w technikum mechanizacji rolnictwa, technikum samochodowym, ekonomicznym i informatycznym. Zapewniam, jest to dla mnie całkiem nowe doświadczeniej.

Przed kilkoma dniami miałaś zaszczyt spotkać się z Panem Prezydentem Andrzejem Dudą i odebrać z jego rąk wyróżnienie za dotychczasową służbę. Jakie to uczucie?

To było naprawdę wyjątkowe wydarzenie i ogromny zaszczyt. Nie spodziewałam się tego nigdy i nie oczekiwałam, że to, co robię będzie tak docenione i wyróżnione. Za tym odznaczeniem kryje się jednak praca całej naszej społeczności szkolnej, i nauczycieli, i rodziców, i to im wszystkim należy się ten order. Samo spotkanie z Panem Prezydentem, a także Jego Małżonką, było niezwykle sympatyczne, miłe i pełne życzliwości. Dało się odczuć wiele otwartości, prostolinijności i szczerego zainteresowania ze strony Pary Prezydenckiej. Na pewno zachowam w pamięci to wydarzenie.